sobota, 26 stycznia 2013

little thinks.

yo, znalazłam chwilkę, żeby dodać pościk. dawno nie pisałam, więc tak dla odświeżenia. dużo rzeczy w ostatnim czasie przyszło znienacka, na początku podejmowałam dobre decyzje, potem było za dobrze i się spieprzyło, ale coś się kończy a coś zaczyna. zaczęło się xd. to był niekontrolowany ruch do przodu, pełen spontan. i wiem, że spotkam się z krytyką od wielu osób, inni jednak będą szczęśliwi, że w końcu się obudziłam i przestałam żyć tylko dla jednego człowieka. zdałam sobie sprawę co było moim błędem. nie popełnię go więcej. oczy wokół głowy i wiem co mam robić. / przygotowania do imprezy trwają. ledwie się dzień zaczął a ja już jestem zmęczona, a cała noc przede mną! kiedy ja w końcu nadrobię naukę? nie umiem dat, nie mam rozwiązanych zadań z majcy, ok. / uda się, wiem, że się uda <3.

my zjeby :

środa, 16 stycznia 2013

brak.

dzisiejszy dzień to jakaś totalna katastrofa. poprzez moją głupotę mama powiedziała "będziesz sprawdzana, po przyjściu do domu od koleżanek czy kogokolwiek innego". spoko, brawa dla Sylwii. / jutro do Wieliczki, czas kupić czarne spodnie, prezentować się jakoś trzeba. może pójdziemy do biblioteki [jak przeczytam tę książkę, którą teraz czytam. spoko, noc jest długa], mam ochotę na pyszną latte i looody. mam zachcianki jak baba w ciąży. / OK. chce mi się spaaaać i to strasznie. dzisiaj jacyś chłopcy z "geodezji" czy co to tam było dali mi swój numer telefonu - "tylko nie dzwoń w nocy" yhy, chciałoby się. w sumie ta notka nie prowadzi do niczego. / wciągnęłam się w czytanie książek o wampirach, aniołach i różnych stworach półkrwi. dziwne. / muszę zrobić coś pozytywnego, spontanicznego. + jest taki, że Jasiu zostanie moim świadkiem na bierzmowaniu. 
ej tak ogólnie to czuję się całkowicie rozbita. niby, że wszystko jest OK, układa się, jest kolorowo. ale z drugiej strony wcale tak nie jest. bez pewnych osób życie czasem nie ma sensu. i choć każdy z nam ma tam swoje rozterki i nie tylko, i tęskni za kimś, kogo prawie nie zna, kocha kogoś uśmiech, oczy, samo to, że jest.. to nic nie zmienia. to nie zmienia dzisiejszej dennej rzeczywistości. żyjesz, bo musisz. nie chcesz, a żyjesz. tak mało skomplikowane, a tak bardzo boli. niektórzy lubią prostotę, wolą usłyszeć kłamstwo niż przyjąć z godnością prawdę. czasem jest tak, że nie ma się na nic siły. szukamy na siłę pretekstu, żeby nic nie robić. szukamy powodu, żeby wzbudzić w innych litość i współczucie. często się mówi "muszę sobie z tym sam/a poradzić". bez wsparcia i motywowania nic się nie da zrobić. dlatego ludzie tracą nadzieję na cokolwiek. odpychają od siebie innych, bo boją się rzeczywistości, kolejnego szarego i nudnego dnia. chciałabym żyć tak, jak na to przystało. być kreatywnym, pełnym optymizmu, robić to, na co ma sie ochotę. wszystko nas dzisiaj ogranicza. ludzie żyją zapatrzeni w internet i w tv. nie wyjdą na dwór, bo jest po prostu szaro, bezsensownie. myślę, że wiele osób sie po prostu pogubiło już przy samym początku. ledwo zacząłeś, a już jesteś na dnie. to masakryczne uczucie, kiedy wiesz, że coś się za niedługo skończy, że coś pęknie i będą tylko łzy. ja na to czekam i jestem na to przygotowana, bo wiem, że coś się stać musi. zawsze wychodzą od kogoś, żegnając się ze znajomymi czy z rodziną, żegnajmy się tak, jakbyśmy się mieli widzieć ostatni raz, bo nie znamy miejsca ani czasu, gdy coś się właśnie skończy...


niedziela, 13 stycznia 2013

addicted.

nie wiem co mi się dzieje. było tak cudownie, tak pięknie. i nagle coś się zmieniło. nie, nie. nic się nie zmieniło, to mi zaczyna odpieprzać. powinnam się cieszyć tym, co mam, a mam wiele. a ja zawsze znajdę jakąś wymówkę, żeby się martwić, przejmować. niech mnie ktoś ogarnie. / jutro wpada Daniel, czas nadrobić zaległości, żeby na ferie mieć spokój, bo tyle planów! Karol obiecał mi pikantnego omleta, w zamian ma dostać buziaka. podoba mi się taki układ. / wczoraj najlepsze rozpoczęcie ferii, nie ma to jak herbata z piwem, brawo dla genialnego sąsiada! / po raz trzeci z Darkiem, innych na razie nie mam..


środa, 9 stycznia 2013

przełamałam się.

ja cie nie pierdziele. udało się. wszystko tak gładko poszło, że przez chwile myślałam, że to nie jest rzeczywistość. przełamaliśmy lody. w końcu! ostatnio w moim życiu za dużo się dzieje, ale niech się tak dzieje nadal. jest bardzo pozytywnie, za bardzo dobrze i za bardzo słitaśnie. aż rzygać się chce. wystarczyło 2 tygodnie przerwy, jedna rozmowa i jest tak cudownie, a tyle razy powtarzałam "nigdy więcej". zawsze warto dać człowiekowi drugą szansę, tylko trzeba mieć pewność, że ten człowiek ją wykorzysta. ja jestem pewna na 100%. M. <3, przejdziemy przez to RAZEM. ten rok, zapowiada się obiecująco <3.
/ dzisiaj ksiądz. LOL, jak mnie zapyta o ocenę z religii to chyba jebne. u niego miałam 3, a teraz mam 6?! omg.
+ chciałam podziękować wszystkim, którzy mnie wspierali przez ostatnie pół roku, a szczególnie Mandarynce <3. Jezu, gdyby nie Ty, już dawno bym leżała na dnie. fajnie, że znalazły się też takie osoby, które gdy widziały, że jest źle, po prostu przytuliły nic nie mówiąc. mam najwspanialszych przyjaciół na świecie! <3


niedziela, 6 stycznia 2013

fun.

aha. fajnie, że zalali mi aparat i gówno ze zdjęć xd. ale OK, czekamy aż fotograf wyśle zdjęcia Jasiowi a Jasiu mi. fajnie, że znów poznałam mnóstwo osób, że złapałam podwiązkę, które leciała prosto na mnie i chwila namysłu "Boże, leci na mnie. łapać, czy nie?" no i złapałam xd. fajnego miałam 'pana młodego' chociaż nie pamiętam jego imienia xd. fajnie się wypijało całe wino. dziwne, że nic mi nie było. no tylko kurde! szkoda, że poprawin nie ma! i oczywiście na nowo chora jestem. mądrzy jesteśmy z Mateuszem, żeby w środku nocy wychodzić w samych marynarkach na polko <3. no i nie komentując moich butów.. zmarzliśmy, ale było warto <3.

piątek, 4 stycznia 2013

tomorrow.

a więc jutro się bawimy. to będzie ciężki dzień i cięższa noc. dam radę, spoko. / fajnie, że Sylwia mnie odwiedziła z bolącą nogą <3. czyli jeszcze ktoś o mnie pamięta xd. ojej, żeby tylko wszystko wypaliło.. żebym nie zapomniała kroków do tego 'tańca', żebym mój nos się odetkał, a kaszel chociaż na trochę ustał. będzie OK, na pewno. nie narobię Jasiowi wstydu, haha. a! miłej zabawy jutro w kinie! hahaha. chętnie bym się przejechała, tylko szkoda, ze akurat jutro xd. / nie ma zdjęć. ale założę się, że jutro mój tatuś będzie chodził z aparatem i mówił 'zdjęcie z drużbą'.. no to życzę sobie powodzenia..

czwartek, 3 stycznia 2013

I know you care

jezuniu, mam dość. tak po prostu. przyczyn za dużo. chyba sobie nie radzę. tak bardzo wszystko się skomplikowało, że nie wiem co mam robić. jezuniu, jestem za słaba. nie mam sił w ogóle. całe te 'starania' poszły na marne. co mi z tego wszystkiego było? moja głupota, moja wina. jezuniu, nie każ mi wybierać, nie chcę tego, a wiem, że muszę z czegoś zrezygnować. dlaczego to mnie gryzie sumienie? wyłączam się...